Ten rodzaj napędu mógłby zrewolucjonizować transport lotniczy na całym globie. Nie trzeba chyba być wielkim naukowcem, żeby domyśleć się, że zastosowanie napędu atomowego w samolotach pozwoliłoby np. na lot z Londynu do Australii bez międzylądowania w celu tankowania paliwa. Ponadto loty takie nie będą się wiązały z emisją dwutlenku węgla, a zatem staną się bezpieczne dla środowiska. Według ekspertów samoloty wyposażone w reaktor miałyby się pojawić już w w drugiej połowie XXI wieku. Oczywiście jak zawsze są jakieś wady. Problemem może być według specjalistów pasażer ulokowany blisko reaktora. Drobny wyciek/nieszczelność/promieniowanie mogłoby grozić poważnymi uszczerbkami na zdrowiu pasażerów. Zespołem pracującym nad tą technologią kieruje profesor Ian Poll z wydziału inżynierii lotniczej Uniwersytetu w Cranfield.
Zobacz również: Atomowy Brelok